Sposobów na kotlety jest wiele, każdy ma jakiś swój mniej lub bardziej ulubiony. Ja choć wielką fanką kotletów nigdy nie byłam, to niekiedy jednego zjem i to tylko z kurczaka (w wersji "gazetowej"- tzn.cienki jak ona i chrupiący), typowych schabowych nigdy nie lubiłam i tak mi już zostało.
28 listopada 2014
MÓJ SPOSÓB NA PYSZNE KOTLETY
Sposobów na kotlety jest wiele, każdy ma jakiś swój mniej lub bardziej ulubiony. Ja choć wielką fanką kotletów nigdy nie byłam, to niekiedy jednego zjem i to tylko z kurczaka (w wersji "gazetowej"- tzn.cienki jak ona i chrupiący), typowych schabowych nigdy nie lubiłam i tak mi już zostało.
27 listopada 2014
KIESZONKOWA OWSIANKA Z OWOCAMI, PŁATKAMI JAGLANYMI, ORZECHAMI... I CYNAMONEM
Kieszonkowa owsianka w drugiej, doskonalszej odsłonie. Pierwsza wersja choć była smaczna, to czegoś mi w niej brakowało, reszta Rodzinki wcinała ciacha i dziwiła się co mi nie pasuje, a za mną chodził inny, lepszy smak tych zdrowych ciasteczek. Częściowo zamierzenie, częściowo przypadkowo (z braku części płatków jaglanych dałam amarantusowe) wyszedł cudowny, bardzo
26 listopada 2014
MARCHEWKA Z GROSZKIEM Z PATELNI AL'DENTE, CZYLI SZYBKA JARZYNA DO OBIADU
Patelnia nie musi służyć tylko do smażenia, ja coraz częściej używam jej do szybkiego przygotowywania warzyw do obiadu. Jakoś tak warzywa z patelni smakują nam bardziej niż z wody (nie są wymoczone, mają więcej wartości odżywczych). Zaczynałam od włoszczyzny w słupki, póżniej były warzywa po chińsku, a ostatnio moja ulubiona jarzyna to właśnie marchewka z groszkiem. Nigdy tak naprawdę za nią nie przepadałam, nie lubię po prostu rozgotowanych warzyw, a takie zazwyczaj bywają z wody, ta jest troszkę al'dente, ale to mnie właśnie w niej zauroczyło. Uwielbiam mrożony groszek (tyle lat o tym nie wiedziałam...) i nawet marchewka w kostkę mi tutaj nie przeszkadza. Polecam wszystkim bardzo gorąco. Ja mam zawsze w zapasie kilka paczek mrożonych warzyw, jako szybka jarzyna do obiadu super się sprawdzają, szczególnie teraz jesienią, każdy chętniej sięga po ciepłe dodatki do obiadu.
Składniki:
u mnie:
- 750g mrożonej marchewki z groszkiem
- 1 łyżka oleju kokosowego
- ok.150ml wody
Na (wyższej) patelni rozgrzewam olej kokosowy, wrzucam zamrożone warzywa, mieszam, po chwili dolewam gorącą wodę i całość doprowadzam do wrzenia. Co jakiś czas mieszając gotuję bez przykrycia, na dość dużym palniku, ok.10 minut od zagotowania (cała woda powinna odparować). Doprawiam do smaku solą i gotowe. Można dodać także trochę masła, ja już nie dodaję.
Smacznego :-)

KLUSKI ŚLĄSKIE
Oj bardzo jesienne u nas ostatnio, królują placki, kluski, kotlety z dyni, z ziemniaków. Aż wstyd się przyznać ale przez tyle lat nigdy nie robiłam klusek śląskich, ba - jadłam je dotychczas zaledwie raz i to po usilnych namowach dzieci, że to takie pyszne. Kupiłam wówczas paczkę takich klusek i specjalnie mnie nie zauroczyły. Kluski jak to kluski, jakoś tak zawsze stroniłam od takich dań, kaloryczne to i tak w ogóle, w mojej głowie był to produkt raczej na nie... Aż natknęłam się na ten przepis i mnie zamurowało, bo nigdy nie pomyślałam, że kluski śląskie to tak naprawdę tylko ziemniaki i skrobia ziemniaczana, w tych kupnych jest mnóstwo innych dziwnych rzeczy, czyli skoro ziemniaki nie tuczą (tylko dodatki w postaci zawiesistych sosów do nich), to dlaczegóż nie spróbować i nie przygotować ich samemu, w końcu sos zawsze można pominąć, poza tym moje sosy raczej zawiesiste nie są (tłuszczu w nich niewiele a i zagęszczane tylko skrobią kukurydzianą, no i przecież kluski w tym sosie pływać nie muszą, mnie wystarcza 1 łyżka na porcję). I dobrze, że na nie trafiłam bo są przepyszne i przy tym bardzo łatwe do przygotowania, a to również istotne. Polecam wszystkim kluskożercom. U nas będą od teraz przynajmniej kilka razy do roku, obiecałam dzieciom... :-) Proporcje są stałe, zmienna jest tylko ilość ziemniaków (zależy ile ich nam pozostało): na 1kg ugotowanych ziemniaków dajemy 250g skrobi (mąki) ziemniaczanej, czyli na 0,5kg ziemniaków- 125g skrobi, itd. Można zawsze wykorzystać ziemniaki, które pozostały nam od obiadu, dlatego istotne są proporcje, by nie trzeba było gotować ziemniaków specjalnie. Ja np.przygotowywałam z 750g ziemniaków. Wyszło mi z tej ilości 30 klusek.
Składniki:
- np.1kg ugotowanych ziemniaków
- np.250g skrobi (mąki) ziemniaczanej
Ugotowane, przestudzone (ja przeciskałam jeszcze ciepłe, przy formowaniu trochę się kleiły ale dałam radę) ziemniaki przcisnąć przez praskę lub zmielić, dodać odważoną proporcjonalnie ilość mąki ziemniaczanej i dokładnie wymieszać.
Odrywać kawałki ciasta, formować kulkę wielkości orzecha włoskiego, lekko ją spłaszczyć i na środku każdej zrobić dziurkę trzonkiem od łyżki.
Tak przygotowane kluski gotować w osolonej wodzie (ja dodałam także łyżeczkę oleju kokosowego), ok.1 minuty od wypłynięcia na powierzchnię.
Wyławiać łyżką cedzakową i podawać najlepiej z sosem ale można również same.
Smacznego :-)


25 listopada 2014
PLACKI DYNIOWE, BEZGLUTENOWE
Dynia w kolejnej odsłonie. Dziś w wersji na słodko, bezglutenowe placuszki dyniowe z syropem z agawy lub miodem to idealne danie na lekki obiad lub np. na podwieczorek. Dynię najlepiej upiec w piekarniku a następnie zmiksować na puree. Takie mus dyniowy można przechowywać kilka dni w lodówce w zamkniętym słoiku, można również sobie zamrozić. Dla nas było to kolejne, bardzo ciekawe smakowe doświadczenie. Jestem pełna podziwu, bo moja do niedawna antydyniowa Rodzinka zajada ostatnio dynię pod każdą postacią, choć do niedawna wszyscy twierdzili, że dyni nie lubią... Tak więc ciekawy przepis(y) może sprawić iż zmieniają się nasze gusta kulinarne. Polecam wszystkim smakoszom dyniowym jak również tym, którym do dyni ciągle jeszcze trudno się przekonać :-) Przepis znaleziony na Kwestii Smaku.
Jest tylko jedna mała uwaga, którą ja odkryłam już trochę zbyt późno, gdy używamy dyni hokkaido należy zmniejszyć ilość mąki lub dodać więcej składników płynnych, by placuszki nie były za suche. Ale i tak były smakowite.
Składniki:
- 200g puree* z dyni (o rzadkiej konsystencji)
- 2 łyżki jogurtu naturalnego
- 2 jajka
- ok.1 szklanki (250ml) mąki ryżowej (zależne od rodzaju dyni)
- 2 łyżki stopionego oleju kokosowego
- 1 łyżka syropu klonowego lub miodu, lub syropu z agawy, lub ksylitolu
- 1/3 szklanki mielonych migdałów
- 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
* Puree z dyni:
Dynię umyć przekroić na pół i ułożyć na blaszce z piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia, skórą do dołu. Pieczemy w piekarniku nagrzanym do ok.190-200*C (termoobieg) ok.50-60 minut lub do miękkości.
Następnie wyjmujemy blaszkę z piekarnika, wydrążamy łyżką pestki i wyrzucamy, miąższ przekładamy do miski (bez skóry przy zwykłej dyni, Hokkaido można ze skórą) i miksujemy (ja używam do tego ręcznego blendera). W zamkniętym słoiku można taki mus przechowywać w lodówce do kilku dni. Można go również zamrozić.
W jednej misce wymieszać mus z dyni z jajkami, jogurtem naturalnym, olejem kokosowym i miodem lub syropem.
W drugiej misce mieszamy dokładnie wszystkie suche składniki (mąkę, migdały, proszek do pieczenia i sól).
Do miski z dynią wsypujemy składniki suche i mieszamy łyżką do połączenia składników. Gdy używamy puree z dyni Hokkaido proponuję dodać trochę więcej jogurtu lub jajko lub zmniejszyć ilość po prostu ilość mąki, dynia ta jest bardziej sucha i by placuszki takie nie były trzeba ciasto troszkę rozrzedzić. Moje niestety były suchawe ale i tak były smaczne. Ciasto nie powinno być zbyt gęste.
Smażymy na rogrzanej patelni (najlepiej bez tłuszczu), nakładając po 1 łyżce ciasta na każdy placek, formujemy kształt koła i smażymy po ok.2 minuty z każdej strony, do lekkiego zrumienienia.
Podajemy polane płynnym miodem lub syropem z agawy, lub klonowym itp.
Smacznego :-)


24 listopada 2014
KOTLETY (PLACUSZKI) Z KASZY JAGLANEJ I ZIEMNIAKÓW
Te kotlety (placki) zrobiły u nas furorę. Banalnie proste i baaardzo smaczne. Przygotowuję je zawsze w dwóch wersjach, pierwsza (wegańska, dietetyczna) z dodatkiem podsmażonej cebuli z czosnkiem (nadaje super smak) i druga obłędnie smakowita- z dodatkiem podsmażonej cebuli z czosnkiem i boczkiem...
22 listopada 2014
BAJECZNY PIERNIK Z POWIDŁAMI, NA MĄCE ORKISZOWEJ
Najlepszy piernik jaki dotychczas jadłam, wręcz bajeczny. Rozpływający się w ustach, cudownie aromatyczny, z własnymi powidełkami...mniam, pyszności. Piekłam na mące orkiszowej bez dodatku cukru, dałam ksylitol, syrop z buraka cukrowego i trochę miodu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)