2 grudnia 2014
EKSPRESOWE BAGIETKI PSZENNO-ŻYTNIE
Przepisów na typowe bułki mam już mnóstwo jednak nigdy nie piekłam bagietek. Te są pyszne, błyskawicznie się je przygotowuje a jeszcze szybciej znikają w niewiadomych okolicznościach... :-)
1 grudnia 2014
SZYBKI, WILGOTNY I PYSZNY PIERNIK, NA MĄCE ORKISZOWEJ
Kolejny pyszny i szybki piernik. Poprzednio piekłam również piernik na mące orkiszowej , był bardzo delikatny, wręcz bajeczny, z delikatną nutą piernika, pysznymi powidłami i cudowną polewą ganache. To było istne cudo, mój małżonek nadal uważa, że był to najlepszy piernik jaki jadł. A ja mam dylemat, bo i jeden i drugi są dla mnie cudowne, choć każdy jest inny.
30 listopada 2014
CHLEB ORKISZOWO-ŻYTNI NA ZAKWASIE, Z CHRUPIĄCĄ MAKOWĄ SKÓRKĄ
Chleb orkiszowo-żytni to taki tradycyjny, znany nam wszystkim chleb, w trochę zdrowszej, bo orkiszowej odsłonie. Pieczony jest on na zakwasie, z minimalnym dodatkiem drożdży (gdy zależy nam na czasie) lub bez ich dodatku (wówczas wyrasta trochę dłużej).
28 listopada 2014
MÓJ SPOSÓB NA PYSZNE KOTLETY
Sposobów na kotlety jest wiele, każdy ma jakiś swój mniej lub bardziej ulubiony. Ja choć wielką fanką kotletów nigdy nie byłam, to niekiedy jednego zjem i to tylko z kurczaka (w wersji "gazetowej"- tzn.cienki jak ona i chrupiący), typowych schabowych nigdy nie lubiłam i tak mi już zostało.
27 listopada 2014
KIESZONKOWA OWSIANKA Z OWOCAMI, PŁATKAMI JAGLANYMI, ORZECHAMI... I CYNAMONEM
Kieszonkowa owsianka w drugiej, doskonalszej odsłonie. Pierwsza wersja choć była smaczna, to czegoś mi w niej brakowało, reszta Rodzinki wcinała ciacha i dziwiła się co mi nie pasuje, a za mną chodził inny, lepszy smak tych zdrowych ciasteczek. Częściowo zamierzenie, częściowo przypadkowo (z braku części płatków jaglanych dałam amarantusowe) wyszedł cudowny, bardzo
26 listopada 2014
MARCHEWKA Z GROSZKIEM Z PATELNI AL'DENTE, CZYLI SZYBKA JARZYNA DO OBIADU
Patelnia nie musi służyć tylko do smażenia, ja coraz częściej używam jej do szybkiego przygotowywania warzyw do obiadu. Jakoś tak warzywa z patelni smakują nam bardziej niż z wody (nie są wymoczone, mają więcej wartości odżywczych). Zaczynałam od włoszczyzny w słupki, póżniej były warzywa po chińsku, a ostatnio moja ulubiona jarzyna to właśnie marchewka z groszkiem. Nigdy tak naprawdę za nią nie przepadałam, nie lubię po prostu rozgotowanych warzyw, a takie zazwyczaj bywają z wody, ta jest troszkę al'dente, ale to mnie właśnie w niej zauroczyło. Uwielbiam mrożony groszek (tyle lat o tym nie wiedziałam...) i nawet marchewka w kostkę mi tutaj nie przeszkadza. Polecam wszystkim bardzo gorąco. Ja mam zawsze w zapasie kilka paczek mrożonych warzyw, jako szybka jarzyna do obiadu super się sprawdzają, szczególnie teraz jesienią, każdy chętniej sięga po ciepłe dodatki do obiadu.
Składniki:
u mnie:
- 750g mrożonej marchewki z groszkiem
- 1 łyżka oleju kokosowego
- ok.150ml wody
Na (wyższej) patelni rozgrzewam olej kokosowy, wrzucam zamrożone warzywa, mieszam, po chwili dolewam gorącą wodę i całość doprowadzam do wrzenia. Co jakiś czas mieszając gotuję bez przykrycia, na dość dużym palniku, ok.10 minut od zagotowania (cała woda powinna odparować). Doprawiam do smaku solą i gotowe. Można dodać także trochę masła, ja już nie dodaję.
Smacznego :-)
KLUSKI ŚLĄSKIE
Oj bardzo jesienne u nas ostatnio, królują placki, kluski, kotlety z dyni, z ziemniaków. Aż wstyd się przyznać ale przez tyle lat nigdy nie robiłam klusek śląskich, ba - jadłam je dotychczas zaledwie raz i to po usilnych namowach dzieci, że to takie pyszne. Kupiłam wówczas paczkę takich klusek i specjalnie mnie nie zauroczyły. Kluski jak to kluski, jakoś tak zawsze stroniłam od takich dań, kaloryczne to i tak w ogóle, w mojej głowie był to produkt raczej na nie... Aż natknęłam się na ten przepis i mnie zamurowało, bo nigdy nie pomyślałam, że kluski śląskie to tak naprawdę tylko ziemniaki i skrobia ziemniaczana, w tych kupnych jest mnóstwo innych dziwnych rzeczy, czyli skoro ziemniaki nie tuczą (tylko dodatki w postaci zawiesistych sosów do nich), to dlaczegóż nie spróbować i nie przygotować ich samemu, w końcu sos zawsze można pominąć, poza tym moje sosy raczej zawiesiste nie są (tłuszczu w nich niewiele a i zagęszczane tylko skrobią kukurydzianą, no i przecież kluski w tym sosie pływać nie muszą, mnie wystarcza 1 łyżka na porcję). I dobrze, że na nie trafiłam bo są przepyszne i przy tym bardzo łatwe do przygotowania, a to również istotne. Polecam wszystkim kluskożercom. U nas będą od teraz przynajmniej kilka razy do roku, obiecałam dzieciom... :-) Proporcje są stałe, zmienna jest tylko ilość ziemniaków (zależy ile ich nam pozostało): na 1kg ugotowanych ziemniaków dajemy 250g skrobi (mąki) ziemniaczanej, czyli na 0,5kg ziemniaków- 125g skrobi, itd. Można zawsze wykorzystać ziemniaki, które pozostały nam od obiadu, dlatego istotne są proporcje, by nie trzeba było gotować ziemniaków specjalnie. Ja np.przygotowywałam z 750g ziemniaków. Wyszło mi z tej ilości 30 klusek.
Składniki:
- np.1kg ugotowanych ziemniaków
- np.250g skrobi (mąki) ziemniaczanej
Ugotowane, przestudzone (ja przeciskałam jeszcze ciepłe, przy formowaniu trochę się kleiły ale dałam radę) ziemniaki przcisnąć przez praskę lub zmielić, dodać odważoną proporcjonalnie ilość mąki ziemniaczanej i dokładnie wymieszać.
Odrywać kawałki ciasta, formować kulkę wielkości orzecha włoskiego, lekko ją spłaszczyć i na środku każdej zrobić dziurkę trzonkiem od łyżki.
Tak przygotowane kluski gotować w osolonej wodzie (ja dodałam także łyżeczkę oleju kokosowego), ok.1 minuty od wypłynięcia na powierzchnię.
Wyławiać łyżką cedzakową i podawać najlepiej z sosem ale można również same.
Smacznego :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)