19 listopada 2013

SER SMAŻONY (TOPIONY)



    Niewielu z Was pamięta jeszcze, że kiedyś gdy nie było można kupić w sklepach sera smażonego w kubeczkach, ludzie przygotowywali sobie taki ser w domu sami. Teraz już prawie nikt tego nie praktykuje. Bo i po co skoro na wyciągnięcie ręki mamy szeroką gamę takich produktów w sklepie, a i biały ser, który jest ogólnie dostępny, nie jest już takim serem jak ten kiedyś i nie zawsze da się go przesmażyć.
Wiem, bo mnie też zdarzyło się wyrzucić taki nieprzesmażony ser, bowiem za nic nie chciał się stopić, robiła się z niego zważona guma. Na jakiś czas odstawiłam więc tę praktykę i od czasu do czasu kupowałam gotowy w sklepie. Ale ponieważ w produktach gotowych nie do końca wiemy co jemy, ponawiałam co jakiś czas moje próby aż trafiłam na ser, który zawsze się przetopi. I tak oto od kilku lat powróciłam do tradycyjnego smażenia sera. Tzn. prawie tradycyjnego, bowiem nie czekam już na to, aż ser sam zacznie "przerabiać ", proces ten nazywa się gliwieniem. Kiedyś taki ser odstawiało się w ciemne, ciepłe miejsce i on zachodził takim żółtym nalotem, czyli zachodził w nim proces gliwienia, zapach był przy tym bardzo nieprzyjemny, ale był to w pełni naturalny proces. Ja od kiedy tylko zaczęłam topić go sama, wspomagam się przy tym sodą. Taki biały ser, zupełnie świeży, po prostu odciska się w ręcznik papierowy, by usunąć nadmiar wilgoci, rozkrusza do miski i zasypuje sodą, miesza i odstawia na kilka godzin. Polecam - bo smak niepowtarzalny, a co  najważniejsze wiemy co jemy :-)

Składniki:
- 500g sera białego półtłustego (u mnie z Wrześni)- duża kostka
- 1-2 jajka
- 1-2 łyżeczki masła
- ok. 3/4 łyżeczki sody
- sól do smaku (lepiej mniej niż za dużo)

Ser odcisnąć w papierowy ręcznik. Rozkruszyć do miski , wsypać do niego ok.1/2 płaskiej łyżeczki sody, dokładnie wymieszać i odstawić na kilka godzin, ok 2-3h.



Gdy będzie już lekko "przerobiony" wstawić garnek z wodą , na nim ułożyć miskę z serem, dodać masło i podgrzewać mieszając ( smażymy ser na parze).


Ta łyżeczka między miską a garnkiem, to patent mojego męża , by para miała swobodne ujście. Po to by nie pryskała nam spod miski woda. ( niekiedy facet w kuchni na coś się przyda :-)



 Pod wpływem temp.ser będzie się stawał płynny. Gdy będzie już prawie roztopiony- musi być dość ciepły, dodać resztę sody i zamieszać, wówczas rozpłynie się do końca i zacznie rosnąć (to moje najnowsze odkrycie, gdy jest już dostatecznie ciepły soda sprawia, że zaczyna rosnąć, dzięki temu staje się bardziej puszysty.



W trakcie topienia sera do osobnej miski wbić 1-2 jajka, posolić i roztrzepać. Po dodaniu reszty sody, gdy ser jest już bardzo ciepły, wlać ubite jajka z solą i dokładnie zamieszać.




Podgrzewać jeszcze chwilę, aż będzie lekko "ciągnąć". Rozlać do miseczek i odstawić do przestygnięcia. Choć można oczywiście jeść i gorący, jest pyszny :-)



Przechowywać w lodówce. Idealny na śniadanie na bułkę lub chleb własnego wypieku :-)


Przydatności nie ma niestety tak długiej jak ten sklepowy ale kilka dni w lodówce może być (ja przykrywam go ręcznikiem papierowym, wtedy tak nie wysycha i nie zaparowuje jak pod folią). Jeśli tylko się uchowa oczywiście. U nas max 2-3 dni i to z podwójnej porcji. ;-)

Smacznego :-)

4 komentarze:

  1. Uwielbiam ten serek, mama zawsze nam taki robiła, palce lizać:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowy ser smażony jest najlepszy, trzeba tylko znaleźć dobry ser, nie każdy się niestety nadaje...
      Ale warto szukać 😉

      Usuń
  2. Wspaniały przysmak i nagroda za nieprzyjemny zapach podczas " dojrzewania " !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, zapach przy gliwieniu nie do pozazdroszczenia, dlatego ja dodaję sody, by przyspieszyć ten proces, nie ma też tego specyficznego aromatu. A serek pychota, potwierdzam 😊

      Usuń