26 sierpnia 2015

BABCINA KONFITURA MORELOWA Z DODATKIEM MALIN, BEZ DODATKU CUKRU



   Babcina konfitura, to taka prawdziwa konfitura bez dodatku żel-fixów i innych środków żelujących. To już moja trzecia konfitura, ale dopiero pierwsza na blogu. Kiedyś kilka lat temu, przygotowywałam swoją pierwszą konfiturę, a właściwie to nawet bardziej powidła z wiśni. Smażyłam je właśnie na wzór powideł śliwkowych - 3 dni, wyszły tak gęste, że można je było kroić,
niestety na kanapkę nie bardzo się nadawały, jedynie do nadziania rogali. Trochę mnie to zniechęciło i odłożyłam na jakiś czas smażenie konfitur. Szłam na łatwiznę i przygotowywałam konfitury z dodatkiem żel-fixu, tak było mi wygodniej, a już na pewno dużo szybciej, a i smak tych konfitur był bardzo dobry. W tym roku nie dałam jednak za wygraną i wróciłam do smażenia konfitur, ale nauczona doświadczeniem, przygotowywałam je już nie tak jak wcześniej w ciągu trzech, a tylko w ciągu niecałych dwóch dni, Wyszły pyszne, super gęste, no i nie zawierają zbędnych dodatków. Swoje przygotowywałam z dodatkiem ksylitolu (stronimy od białego cukru), ale można oczywiście dodać cukier.
Moja konfitura jest niskosłodzona (my takie jadamy), gdy wolimy bardziej słodkie, ilość cukru (ksylitolu) musimy zwiększyć.

Składniki:
- 3kg moreli (u mnie nasze polskie)
- 250g malin
- ok.950g ksylitolu (lub cukru)
- sok wyciśnięty z 1/2 cytryny



Morele umyć, wyjąć pestki i pokroić na mniejsze kawałki, dodać maliny, wyciśnięty sok z cytryny, zasypać 300g ksylitolu (lub cukru), dokładnie wymieszać i odstawić na ok.1,5-2h, aż owoce puszczą sok.




Następnie wstawić na palnik i mieszając doprowadzić do wrzenia, pogotować ok.30-40 minut. Palnik wyłączyć i zostawić konfiturę na jakiś czas aż lekko przestygnie. W wolnym czasie dochodzić, włączać palnik doprowadzać do wrzenia (można kilka minut pogotować), mieszając i odstawiać.



Gdy konfitura zaczyna już lekko tężeć dosypać pozostały ksylitol (lub cukier) i jeszcze kilka razy całość zagotować. Ja zagotowuję tak ok.6-8 razy, odstawiam konfiturę na noc, bez przykrycia (przykrywam tylko taką pokrywką z sitka), by odparowywał nadmiar wody. Rano sprawdzam gęstość i zagotowuję jeszcze raz lub dwa (gdyby jeszcze była mało gęsta). Konfiturę o odpowiedniej gęstości przekładam do przygotowanych wcześniej słoiczków, dokładnie zakręcam.


Wstawiam do dużego garnka, wlewam wodę do połowy wysokości słoików, przykrywam i doprowadzam do wrzenia. Takie małe słoiczki pasteryzuję ok.10 minut, od zagotowania, na średnim palniku.






Smacznego ;-)
Z dziećmi i dla dzieci Róbmy przetwory!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza